Shoutbox

 

support

2020 Nov 12 13:57:35
o taki portal na jakiś czas do nas wpadnie

Inwentaryzacja odwodnienia liniowego w przypadku drenażu francuskiego.

  • 6 Odpowiedzi
  • 3022 Wyświetleń

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline DAREK

  • *
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 29
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Tak jak w temacie. Studzienki wiadomo wszystko klasyka, a połączenia między nimi? Pytam, bo byłem przekonany, iż mierzymy dół wykopu i obrys ułożenia frakcji kruszywa. Dziś dowiedziałem się od wykonawcy, że zmierzy tylko studnie, a połączeń nie ma zamiaru nigdzie wykazywać. Co o tym wszystkim myślicie?

Offline Przemek Zalewski

  • *
  • *
  • Wiadomości: 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • geodeta uprawniony 1,2,4
    • Zobacz profil
Czy dren francuski jest elementem BDOT albo GESUT? To jest kluczowe pytanie.

Nie jestem pewien (wstyd), ale szczerze wątpię. Nie jest to ani przewód, ani kanalizacja, jedynie warstwa kruszywa. Jeśli nie jest elementem bazy, to można nie inwentaryzować. Osobiście na szkicu pokazałbym połączenie studzienek z opisem "dren francuski".
« Ostatnia zmiana: 4 Listopad 2015, 21:27 wysłana przez Przemek Zalewski »

Offline Lupus

  • *
  • *
  • Wiadomości: 1880
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Wilczewski
    • Zobacz profil
    • limbus3d.pl
Jeżeli
a) było pozwolenie, które wymagało inwentaryzacji
b) klient wymaga takiego pomiaru

to geodeta nie fika tylko jak chce dostać pieniądze to mierzy co mu wskazał inwestor/kierownik/majster/ (albo strach na wróble jeśli ma taką wiedzę). tutaj dopiszę, że oczywiście przed zasypaniem, albo po zasypaniu przy użyciu laski gleboznawczej. (ale laskę to raczej pożyczyłbym od kogoś

Szanowny Pan sobie życzy "dół kruszywa" - proszę bardzo, dodatkowo miąższość warstwy? proszę Pana bardzo uprzejmie. Jakim kolorem sobie Pan życzy?
a potem na mapie LEGENDA: linia przerywana typu - - - w kolorze lila-róż oznacza odwodnienie liniowe typu francuskiego, wysokości w tym kolorze to wysokość "dołu" warstwy drenażu, a miary w nawiasie oznaczają miąższość warstwy.

A czy ośrodek to wniesie na mapę BDOT, GESUT, albo do bazy adresowej to jest już nie klienta sprawa tylko między mną a ośrodkiem. (I nie wniesiemy tego do bazy.)

Jeśli nie jest elementem bazy, to można nie inwentaryzować.
Jeśli nie jest elementem bazy to do niej nie wprowadzamy, ale inwentaryzację robimy, bo jest zapotrzebowanie. Jakoś się musi ten Wykonawca drenażu przed swoim Zamawiającym wykazać, że 1. zrobił i 2. gdzie narobił, znaczy zrobił
« Ostatnia zmiana: 4 Listopad 2015, 23:46 wysłana przez Lupus »
__________
Pozdrawiam
Lupus

Wszystko da się zrobić, tylko czy jest to uzasadnione ekonomicznie?

Offline DAREK

  • *
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 29
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Właśnie o czymś takim myślałem. Co innego zamawiający i jego mapa. Z punktu widzenia użytkownika, a nim w tej chwili mam się stać, znając realia, za kilka lat nikt nie będzie pamiętał o takim własnie drenażu. Kolejny wykonawca wejdzie w teren nie mając informacji o drenażu i wyjdzie kłopot jaki mamy bardzo często w przypadku melioracji szczegółowych. Mapy z lat 70 w gminie zjadły myszy. W ODGiK brak materiałów, bo melioracje szczegółowe nie podlegały inwentaryzacji. Należy więc uznać, że w terenie nic nie ma choć rolnik mówi przy uzgadnianiu projektu budowy drogi, że sączki są.  ;D

Offline Przemek Zalewski

  • *
  • *
  • Wiadomości: 176
  • Płeć: Mężczyzna
  • geodeta uprawniony 1,2,4
    • Zobacz profil
Jeżeli
a) było pozwolenie, które wymagało inwentaryzacji
b) klient wymaga takiego pomiaru

to geodeta nie fika tylko jak chce dostać pieniądze to mierzy co mu wskazał inwestor/kierownik/majster/ (albo strach na wróble jeśli ma taką wiedzę). tutaj dopiszę, że oczywiście przed zasypaniem, albo po zasypaniu przy użyciu laski gleboznawczej. (ale laskę to raczej pożyczyłbym od kogoś

Szanowny Pan sobie życzy "dół kruszywa" - proszę bardzo, dodatkowo miąższość warstwy? proszę Pana bardzo uprzejmie. Jakim kolorem sobie Pan życzy?
a potem na mapie LEGENDA: linia przerywana typu - - - w kolorze lila-róż oznacza odwodnienie liniowe typu francuskiego, wysokości w tym kolorze to wysokość "dołu" warstwy drenażu, a miary w nawiasie oznaczają miąższość warstwy.

A czy ośrodek to wniesie na mapę BDOT, GESUT, albo do bazy adresowej to jest już nie klienta sprawa tylko między mną a ośrodkiem. (I nie wniesiemy tego do bazy.)
Jeśli nie jest elementem bazy to do niej nie wprowadzamy, ale inwentaryzację robimy, bo jest zapotrzebowanie. Jakoś się musi ten Wykonawca drenażu przed swoim Zamawiającym wykazać, że 1. zrobił i 2. gdzie narobił, znaczy zrobił

Lupus - punkt dla Ciebie.

Zapomniałem o fakcie, że jeśli klient sobie życzy, to trzeba mierzyć, bo takie było zamówienie.

Z doświadczenia jednak wiem, że klient sobie życzy w 99% przypadków inwentaryzacji powykonawczej bez wodotrysków (bo traktuje takie rzeczy jako zło konieczne), czyli tylko to, co jest wymagane prawem, bo za więcej nie chce płacić. Więc wracamy do punktu wyjścia - jeśli taki dren nie jest elementem bazy, to po co mierzyć za darmo?

Offline Lupus

  • *
  • *
  • Wiadomości: 1880
  • Płeć: Mężczyzna
  • Dariusz Wilczewski
    • Zobacz profil
    • limbus3d.pl
- jeśli taki dren nie jest elementem bazy, to po co mierzyć za darmo?
Jakoś się musi ten Wykonawca drenażu przed swoim Zamawiającym wykazać, że 1. zrobił i 2. gdzie narobił, znaczy zrobił

Przemek, moim zdaniem błędne przyjmujesz założenie, że Zamawiający chce tylko oddać inwentaryzację. (no i, że wie czego potrzebuje, co też nie zawsze jest oczywiste). Tutaj nie masz doczynienia z klientem, który chce oddać domek do użytkowania. Jeśli firma robi drenaż to są to większe pieniądze, większa odpowiedzialność i większa świadomość konsekwencji prawnych.

Zamawiający powinien być świadom tego co zamawia i co za to dostanie. Jeśli nie chce dostać tego co kiedyś może mu się przydać, bo nie wie o tym, to należy klienta uświadomić.
Świadomy klient, który nie dość, że wie za co płaci i jeszcze wie dlaczego, chętnie zapłaci za kompleksową usługę. Ja mówię, że jak nie chce to konkurencja jest duża. Tyle tylko, że jako purysta mam mniej klientów. Mniej się narobię i więcej zarobię, bo mój klient jest świadomy.

Pamiętam jak Pan Marzec w czasie mojego kursu przygotowawczego opowiadał o takiej sprawie w sądzie:
Człowiek kupił działkę. Na środku pola (żadnego budynku w zasięgu wzroku) była sobie studnia. W studni... no cóż ciemno. Studnia jak studnia... Człowiek zamówił mapę do celów projektowych i geodeta nawet pomierzył studnię ponieważ nie było jej na żadnej mapie.
Biegły sądowy określił, iż geodeta nie dopełnił swoich powinności i nie sprawdził, że to właśnie rewizja drenażu. Skąd biegły? bo jak projektant na mapie zaprojektował budynek (na studni!) i zaczęli kopać to się na środku zrobiło jeziorko. Pozwany geodeta (!) o zwrot poniesionych kosztów projektów, robót, czasu itp ponieważ człowiek wywiódł w pozwie, że jeśli geodeta by my zrobił dobrą mapę, na której byłby zaznaczony drenaż to by nie wszedł w koszty budowy. Ponieważ byłby świadomy!
Geodeta skazany, zawieszone uprawnienia, wszystkie koszty poniósł.
Marzec zakończył życząc powodzenia wszystkim robiącym mapki za 400 zł.
__________
Pozdrawiam
Lupus

Wszystko da się zrobić, tylko czy jest to uzasadnione ekonomicznie?

Offline mirasp

  • *
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 6
    • Zobacz profil
Ta historia pana Marca to raczej zmyślona. Geodeta robotę swoja zrobił dobrze, bo pokazał studnie, jak znam życie zasypaną. Dreny ze  źródeł melioracji to czasem i 100 metrów obok biegną. Ale jak jest studnia to jest oczywiste, że można było wpasować te dreny w tą studnię.
Błąd projektanta to raz, drugi błąd to zniszczenie drenów. Odkrywamy je, inwentaryzujemy i niestety przeprojektowanie drenażu nas czeka, czyli dodatkowe wydatki.  Nie widze tu winy geodety.