Shoutbox

support:
2021 Jun 05 21:36:07
w jakimś bliżej nie określonym czasie nastąpi mała zmiana na forum, ale to jak znajdę wolny weekend czy coś podobnego
support:
2020 Nov 12 13:57:35
o taki portal na jakiś czas do nas wpadnie

Ile wrysowujemy granic przy sporze granicznym w trakcie rozgraniczenia, gdy istnieją dokumenty stwierdzające przebieg granicy

  • 6 Odpowiedzi
  • 340 Wyświetleń

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline geoziom

  • *
  • Stażysta
  • *
  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Nurtują mnie pytanie:
Ile wrysowujemy granic przy sporze granicznym w trakcie rozgraniczenia, gdy istnieją dokumenty stwierdzające przebieg granicy?
Czy można trwale zastablilizować punkty graniczne w w/w sytuacji?

Wiem, że wójt powinien wydać decyzję o rozgraniczeniu.
Strona niezadowolona z ustalonego przebiegu granic może żadać przekazania sprawy do Sądu.
Ja bym się sklaniał do odpowiedzi, że wrysowujemy wszystkie granice (tj. wskazane przez strony, ostatni spokojny stan posiadania i wynikający z dokumentów) tak aby wójt ostatecznie wiedział co tam się stało na gruncie, chociaż tak czy siak powinien wydać decyzję o rozgraniczeniu.
Ale z kolei geodeta nie sporządza opinii co do przebiegu granic (bo są dowody), więc po co ten różny przebieg granic w protokole?

Może ktoś pomoże :idiot2:


Offline piotr j.

  • *
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 49
    • Zobacz profil
Jeśli dowody są jednoznaczne, i na ich podstawie możemy ustalić położenie punktu granicznego, czy nawet odszukać znaki graniczne to na ich podstawie wrysowujemy tylko jedną granicę, tę według dokumentów, nawet jeśli jest spór miedzy stronami i się z tym nie zgadzają. Wójt (burmistrz, prezydent miasta) wyda decyzje o rozgraniczeniu, a strony mogą później odwołać się do sądu. Bo o to chodzi w rozgraniczeniu, aby w pierwszej kolejności określić na podstawie istniejących dowodów (punktów/znaków granicznych) zasięg prawa własności, dopiero później możemy brać pod uwagę oświadczenia stron i ugodę. Nie możemy mimo jednoznacznych dowodów wrysować trzech granic: według wskazań stron, dokumentów, i stanu spokojnego posiadania, a później wójt niech się zastanawia, wybierze jedną z nich i wyda decyzję. To my musimy w terenie ją ustalić, a wójt ja przyklepuje w decyzji.

Co do stabilizacji, rozporządzenie w sprawie rozgraniczenia nieruchomości,
Cytuj
§16. Dla ustalonych bezspornie punktów granicznych oraz znaków granicznych przesuniętych, uszkodzonych lub zniszczonych, których położenie zostało wznowione, należy wykonać stabilizację w obecności stron.
Tylko co to znaczy bezspornie? Bezspornie czyli jednoznacznie na podstawie dokumentów, czy bezspornie znaczy, że nie wywołują sporu między stronami? Sądzę, że jeśli zebrane dowody pozwalają na jednoznaczne określenie położenia punktu, to zgodnie z tym przepisem dokonujemy jego stabilizacji, oczywiście w obecności stron. Ale sytuacje są rożne, może sprawa być tak zaogniona, że "widły" pójdą w ruch i o stabilizacji może nie być mowy.
Opinie sporządzamy wtedy, gdy istnieje spór, brak podstaw do ustalenia punktów na podstawie dowodów i wskazań stron, a postępowanie ma ulec umorzeniu i przekazaniu do sądu.

Tak naranie widzę te sytuację, jednak ja też się uczę, więc mogę się mylić. Jeśli ktoś to widzi inaczej, proszę o sprostowanie.

Offline Mat

  • *
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Może wypowie się ktoś kto miał to pytanie na egz. ustnym. Esgeo uważasz, że odpowiedź Piotra J. jest prawidłowa ?
Co do tych bezspornych punktów granicznych to w zarysie odpowiedzi jest, że markujemy punkty...a odpowiedź Pana Z. Marca, że wzywamy policje jeśli jest opór stron i stabilizujemy.
« Ostatnia zmiana: 2 Maj 2014, 20:42 wysłana przez Mat »

Offline ninia_2009

  • *
  • Rekrut
  • *
  • Wiadomości: 184
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Gdzie on tak mówił? Byłam na jego szkoleniu w tym roku i nie przypominam sobie nic takiego. Może tu chodziło o granicę prawną to bym się zgodziła, ale jak jest spór między geodetą a stronami to bym się dwa razy zastanowiła. Ja ostatnio miałam taką sytuację. "Przyjęłam jako asystentka geodety uprawnionego" granicę według dokumentów, która pokrywała się z tym co pokazywała jedna strona i na szkicu granicznym również pokazałam przerywaną linią granicą /i ją opisałam/, ze według wskazań drugiej strony. Wychodzę z założenia że wszelkie sprawy w tym przebieg granicy nie wolno nam zatajać i być powinniśmy bezstronni. W protokole powinno być wszystko to co sie dzieje na gruncie, bo potem po latach ktoś może nam coś zarzucić, ze tak nie było. Jeśli o stabilizację chodzi to zdecydowaliśmy się na markowanie, bo jednak ten spór był i nie ma tu jednogłośnego niestety stanowiska. Odpowiedz będzie dobra dla jednego z członków komisji a reszta może powiedzieć że tak nie może być. 

Offline Mat

  • *
  • Bywalec
  • *
  • Wiadomości: 47
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
to pytanie już kiedyś było poruszane na forum. Jeżeli są dowody na ustalenie granicy wykonujemy stabilizację w terenie w obecności stron. Jak wiemy z doświadczenia w terenie różnie to bywa. Jeżeli mamy spór - nie jesteśmy w stanie wkopać tych graniczników i na to pytanie odpowiedział mi kiedyś pan Zenon Marzec w taki o to sposób: dzwonimy po policję która przypilnuje zdenerwowane strony:)
Art. 231 k.k. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
A do Twojego pytania jak odpowiadać na ustnym - myślę że jest to świetne pytanie na które odpowiemy że powinniśmy postępować zgodnie z ustawą i rozporządzeniem ale ........

Co do granic to również uważam, że powinno się wykazać wszystkie jakie zaistniały w toku przeprowadzenia rozgraniczenia.

Offline geoziom

  • *
  • Stażysta
  • *
  • Wiadomości: 100
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Sytuacja jest delikatnie mówiąc bardzo niejednoznaczna... Co do stabilizacji skłaniam się do teorii p. Marca, że trzeba wezwać policję i mimo wszytko punkty te zastabilizować trwale. Mnie życie nauczyło, że trzeba dochować procedur, bo jak coś nie tak to potem zaczyna się tłumaczenie czemu się tak zrobiło skoro w przepisach jest tak czy inaczej. Przywołany przepis Kodeksu Karnego przez Mat'a chyba doskonale to tłumaczy.
Poza tym par. 11 rozp o rozgr. mówi, że jeżeli granice zostały ustalone na podstawie zebranych dowodów geodeta wykonuje stabilizację i znajduje to potwierdzenie w par. 16 w jego drugiej części tj. "oraz znaków granicznych przesuniętych, uszkodzonych lub zniszczonych, których położenie zostało wznowione, należy wykonać stabilizację w obecności stron"
Rozbiłem to trochę wszystko literalnie, ale chyba jest wytłumaczenie.
W książce Felcenlobena "Granice nieruchomości i sposoby ich ustalania" też jest napisane, że znaki graniczne trzeba zastabilizować.

Pozostaje kwestia protokołu i szkicu granicznego...
Zgadzam się z tym wszystkim, co napisał piotr.j. Dodałbym jeszcze, że decyzja w tym przypadku jest po części deklaratoryjna, ponieważ zatwierdza to co zostało wykonane na podstawie dowodów, a wykonane czynności przez geodetę sprowadzają się z reguły czynności technicznych polegających na "odtworzeniu" określonej granicy mającej duża moc dowodową.
Na pewno trzeba w protokole zamieścić uwagę o tym, że strony lub jedna z nich nie zgadza się ze wskazanym przebiegiem granic, tak aby wójt mimo wszytko wiedział co się wydarzyło podczas rozprawy granicznej i skłaniam się mimo wszytko do stwierdzenia ,że nawet jeśli są dowody co do granic to trzeba granice wskazywane i uznawane za strony narysować na szkicu granicznym aby tą sytuację zilustrować. Uważam, że trzeba dochować wszelkiej staranności i lepiej jest czasem zrobić wiecej niż mniej.
Chociaż to moje osobiste przemyślenia i poglądy.
Kiedyś Brook napisała, podobną sytuację w którymś z wątków dot rozgraniczenia i podobnie najprawdopodobniej zadeklarował p. Marzec, który wraz z p. Grzechnikiem są jednak dużymi praktykami z dużą wiedzą.
Może Brook jak do radę to się wypowie?

Offline Brook

  • *
  • *
  • Wiadomości: 454
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Ja miałam nie do końca podobny przypadek w pracy. Różnica polegała na tym, że istniejące dokumenty nie były aż tak mocne. Ktoś przed moim rozgraniczeniem robił podział i miałam faktycznie współrzędne punktów granicznych rozgraniczanej granicy. Przemierzyłam w pewnym obszarze sąsiednie granice i porównałam do zarysu pomiarowego (bo tylko taki materiał był) i stwierdziłam, że to pasuje do tego co ten poprzedni geodeta przyjął do podziału. Problem był w tym, że było stare ogrodzenie, które wskazywało inny stan posiadania i do tego toczyła się sprawa sądowa o zasiedzenie właśnie tego spornego odcinka granicy.
Skończyło się to na tym, że zamarkowaliśmy przebieg granicy z naszej analizy i wskazania stron. Napisaliśmy opinię (wskazanie, że należałoby zatwierdzić granicę proponowaną przez geodetę) i wójt (jak to zawsze bywa umywa rączki) skierował sprawę do sądu. Jedna ze stron wniosła zastrzeżenia i SKO podważyło decyzję wójta, wskazując, że jeśli są dokumenty to należy wydać decyzję o rozgraniczeniu. Później się wszystko pogmatwało, bo znowu druga strona się odwołała, do tego poprzednia napisała skargę  do WINGiK-a na czynności geodety itd....
Mój ex-szef dzwonił nawet do p. Marca, gdy dostał pismo od WINGiK-a, co należało zrobić w tym przypadku i p. Marzec, stwierdził, że w takim przypadku także zamarkowałby granice i przekazał rozstrzygnięcie sprawy wójtowi.

Są to trudne sprawy i należy podchodzić do tego bardzo indywidualnie. Najgorsze jest to, że są rozbieżne opinie naszych egzaminatorów....  :-\
www.geodetachelm.pl
www.geodezja-chelm.pl

Uśmiech najkrótszą drogą do człowieka